Są dni, które Cię zmieniają. Dni, które pozbawiają Cię wszystkiego, co wygodne i znajome, i sprawiają, że stoisz surowy i bez tchu na krawędzi tego, co myślałeś, że jest możliwe. Dzień 10 na torze Annapurna — przejście przez przełęcz Thorong La na wysokości 5416 metrów — to był dla mnie ten dzień.
Wiedziałem, że to będzie trudne. Każdy turysta na szlaku mówił o tym od wielu dni: wysokość, zimno, wyczerpująca wspinaczka. Ale nic, co ktokolwiek powiedział, nie mogło naprawdę przygotować mnie na to, jak to jest wdrapać się na tę górę w ciemności, walcząc o każdy oddech i nieraz zastanawiając się, czy popełniłem straszny błąd.
To jest historia przekraczania najwyższego punktu obwodu Annapurny, od Thorong Phedi do Muktinath, i wszystko, co musisz wiedzieć, jeśli masz to zrobić samodzielnie.
Pobudka o 3 w nocy
Mój budzik zadzwonił o 3:00. 3:00 w mroźnej herbaciarni w Thorong Phedi (4450 m). Prawie nie spałem. Pomiędzy wysokościowym bólem głowy, przenikliwym zimnem przenikającym przez mój śpiwór i niepokojem o to, co nas czeka, w najlepszym razie udałoby mi się przespać dwie godziny niespokojnej drzemki.
Herbaciarnia tętniła już nerwową energią. W jadalni migotały reflektory, gdy wędrowcy tłoczyli się w każdej warstwie, jaką posiadali, zrzucając owsiankę i gorącą herbatę. Nikt nie mówił zbyt wiele. Nastrój był mieszanką determinacji i cichego strachu. Wszyscy wiedzieliśmy, czego będzie wymagać następne osiem godzin.
Wcisnąłem miskę płatków owsianych i dwie filiżanki słodkiej czarnej herbaty, napełniłem butelki ciepłą wodą (krytycznie – w przeciwnym razie woda zamarznie) i wyszedłem w ciemność o 3:45. Gwiazdy były absolutnie oszałamiające. Tysiące ich, niemożliwie jasnych na tej wysokości, rozrzuconych po niebie tak czystym, że prawie nie wyglądało jak prawdziwe. Na krótką chwilę zapomniałem o zimnie i strachu i po prostu spojrzałem w górę. Potem zacząłem iść.
Wspinaczka do High Camp
Pierwszy odcinek z Thorong Phedi (4450 m) do High Camp (4850 m) trwał około godziny. Szlak wspinał się stromo przez skalisty teren i po piętnastu minutach już dyszałem. Na tej wysokości organizm zużywa mniej więcej połowę tlenu, jaki otrzymuje na poziomie morza. Każdy krok przypominał bieganie z oddychaniem przez słomkę.
Wpadłem w rytm: dziesięć kroków, pauza, oddech. Dziesięć kroków, zatrzymaj się, oddychaj. Moja latarka oświetlała wąski stożek skalistego szlaku i widziałem kołyszące się światła innych wędrowców zarówno z przodu, jak i z tyłu, cichą procesję zdeterminowanych dusz czołgających się w górę w ciemności.
W High Camp niektórzy wędrowcy, którzy spędzili tam noc, dołączyli do naszej procesji. Mądre posunięcie, szczerze — spanie na wysokości 4850 m zamiast 4450 m daje niewielką przewagę w dniu szczytu, chociaż tamtejsze herbaciarnie są bardziej proste, a dodatkowa wysokość może sprawić, że sen będzie jeszcze trudniejszy.
Pchnięcie na przełęcz Thorong La (5416 m)
Powyżej High Camp rozpoczęła się prawdziwa bitwa. Szlak stał się nieustannym zygzakiem wiodącym po rozległym, jałowym zboczu góry. Nie było żadnych drzew, żadnej roślinności – tylko skały, lód i okazjonalna przeprawa przez zamarznięty strumień. Wiatr wzmógł się brutalnie. Nawet z czterema warstwami na górze i legginsami termicznymi pod spodniami trekkingowymi, zimno jest idealne.
W tym miejscu choroba wysokościowa staje się prawdziwym niebezpieczeństwem. Na wysokości 5000 metrów i więcej Twoje ciało znajduje się w trybie przetrwania. Poczułem uporczywy, tępy ból głowy, lekkie mdłości i wszechogarniające zmęczenie, które sprawiało, że każdy krok sprawiał wrażenie brodzenia po mokrym betonie. Dwóch wędrowców, z którymi szłam od wielu dni, zawróciło na wysokości około 5100 m — jeden wymiotował, drugi ledwo mógł utrzymać się na nogach. Absolutnie nie ma wstydu w zawróceniu. Choroba wysokościowa może zabić, a góra zawsze będzie gotowa na kolejną próbę.
Ostatnie 300 metrów przewyższenia było najcięższą fizyczną rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Robiłem trzy lub cztery kroki na raz, po czym zatrzymywałem się, aby oprzeć się na kijkach trekkingowych i zaczerpnąć powietrza. Moje tempo spadło do pełzania. Czas stracił wszelki sens. Przestałam patrzeć na zegarek i po prostu skupiłam się na następnym kroku, potem kolejnym i kolejnym.

Zdjęcie: Przełęcz Thorong La (5416 m), najwyższy punkt toru Annapurna. Źródło: Vaupk12, CC BY-SA 4.0, za pośrednictwem Wikimedia Commons.
I nagle je zobaczyłem: flagi modlitewne. Setki z nich, zawieszonych między słupami, trzaskają gwałtownie na wietrze na tle oślepiających białych szczytów i niemożliwie błękitnego nieba. Na tabliczce widniał napis: Thorong La — 5416 m.
Udało się.
Nie wstydzę się powiedzieć, że płakałem. Stoję na najwyższym punkcie, jaki kiedykolwiek w życiu osiągnęłam, otoczona najbardziej dramatyczną górską scenerią na Ziemi, po godzinach wypychania mojego ciała ponad to, co wydawało mi się, że jest w stanie znieść — emocje po prostu się wylały. Rozejrzałam się dookoła i nie byłam jedyna. Dorośli płaczą, przytulają nieznajomych, śmieją się i płaczą jednocześnie. To był jeden z najpiękniejszych, najbardziej ludzkich momentów, jakie kiedykolwiek przeżyłem.
Zejście do Muktinath (3800 m)
Na przełęczy nie można długo pozostać. Wysokość jest niebezpieczna, wiatr jest brutalny, a twoje ciało spala energię w zastraszającym tempie. Po dwudziestu minutach robienia zdjęć, świętowania i prób złapania oddechu rozpocząłem zejście w kierunku Muktinath.
Jeśli wspinaczka była powolną walką siły woli, zejście było szybkim i wściekłym atakiem na moje kolana. Schodzisz z wysokości ponad 1600 metrów w około 4-5 godzin, a szlak jest stromy, luźny i bezlitosny. Na tym odcinku kijki trekkingowe uratowały mi kolana — Naprawdę nie wiem, jak ludzie to robią bez nich.
Ale tu jest rzecz magiczna: z każdymi setnymi metrami zjazdu świat ożywał. Powietrze stało się gęstsze i bogatsze. Mój ból głowy zniknął. Kolory wydawały się jaśniejsze. Pojawiły się krzaki, potem prawdziwe rośliny, a potem pierwsze oznaki niezwykłego, suchego krajobrazu regionu Mustang — czerwone i ochrowe klify, szerokie doliny, a w oddali zakurzone miasto Muktinath.
Do mojej herbaciarni w Muktinath dotarłem około 13:00, całkowicie zdruzgotany, ale pełen przemożnego poczucia spełnienia. Gorący dal bhat, zimne piwo i długa drzemka — w tej kolejności — przywrócił mi coś przypominającego funkcjonującą istotę ludzką.
Informacje praktyczne: Thorong Phedi do Muktinath
Kluczowe liczby
- Odległość: około 16-18 km
- Przewyższenie: ~966 m (Thorong Phedi na 4450 m do przełęczy Thorong La na 5416 m)
- Spadek wysokości: ~1616 m (przełęcz Thorong La na 5416 m do Muktinath na 3800 m)
- Czas całkowity: 8-12 godzin w zależności od kondycji i warunków
- Czas wejścia: 4-6 godzin z Thorong Phedi na przełęcz
- Czas zejścia: 3-5 godzin z przełęczy na Muktinath
Co spakować na dzień karnetu
To jedyny dzień na torze Annapurna, w którym Twoje opakowanie naprawdę ma znaczenie. Oto dokładnie to, co nosiłem i nosiłem:
- Odzież: Termiczna warstwa bazowa (góra i dół), warstwa środkowa z polaru, kurtka puchowa, wodoodporna/wiatroszczelna powłoka zewnętrzna, ciepła czapka zakrywająca uszy, ocieplacz na szyję lub kominiarka, dwie pary rękawiczek (rękawice wewnętrzne i ocieplane rękawice zewnętrzne), ciepłe skarpety trekkingowe
- Sprzęt: Kijki trekkingowe (absolutnie niezbędne zarówno podczas wspinaczki, jak i zwłaszcza zjazdów), czołówka z nowymi bateriami, okulary przeciwsłoneczne z ochroną UV (odblaski śniegu są oślepiający), krem przeciwsłoneczny SPF 50+
- Żywność i amp; woda: Co najmniej 2 litry wody (napełnij ciepłą wodą, aby nie zamarzła), batony energetyczne, czekolada, suszone owoce, tabletki glukozy
- Leki: Diamox (acetazolamid), jeśli stosowałeś go w celu aklimatyzacji, ibuprofen na wysokościowy ból głowy, wszelkie leki osobiste
Herbaciarnie i przystanki
- Thorong Phedi (4450 m): Twój punkt wyjścia. Podstawowe, ale odpowiednie herbaciarnie. Ostatni porządny posiłek przed przełęczą.
- Wysoki obóz (4850 m): skupisko bardzo prostych herbaciarni około godziny nad Thorong Phedi. Niektórzy wędrowcy zostają tu na noc wcześniej, aby zmniejszyć przyrost wysokości w dniu szczytu. Ograniczone udogodnienia.
- Przełęcz Thorong La (5416 m): Mała herbaciarnia na górze sprzedaje drogie gorące napoje i przekąski. Warte każdej rupii za filiżankę słodkiej herbaty na dachu świata.
- Charabu (4230 m): Mały przystanek na odpoczynek przy zejściu, gdzie można kupić herbatę i przekąski.
- Muktinath (3800 m): Porządne miasteczko z przyzwoitymi herbaciarniami, gorącymi prysznicami (niebo po tym dniu), restauracjami i słynną świątynią Muktinath.
Podstawowe wskazówki
- Zacznij wcześnie. Wyjdź najpóźniej o 3:30–4:00. Chcesz przekroczyć przełęcz, zanim popołudniowe wiatry i potencjalne zmiany pogody spowodują, że warunki staną się niebezpieczne.
- Dostosuj się do właściwej aklimatyzacji. Nie próbuj przechodzić na przełęcz, jeśli masz jakiekolwiek objawy poważnej choroby wysokościowej (silny ból głowy, dezorientacja, utrata koordynacji, uporczywe wymioty). Jeśli coś takiego wystąpi, natychmiast zejdź na dół.
- Jedź powoli. To nie jest wyścig. Ci, którzy się spieszą, chorują. Idź w takim tempie, w którym nadal możesz oddychać przez nos.
- Bez przerwy jedz i pij. Twoje ciało spala ogromne ilości energii na tej wysokości. Popijaj wodę co kilka minut i przez cały czas podjadaj przekąski.
- Kijki trekkingowe nie podlegają negocjacjom. Zejście do Muktinath jest strome i luźne. Twoje kolana będą Ci wdzięczne.
- Uważaj na pogodę. W przypadku obfitych opadów śniegu przełęcz może zostać zamknięta. Zawsze wieczorem poprzedniego wieczoru sprawdź warunki u właściciela herbaciarni i innych wędrowców.
- Zatrudnij tragarza lub przewodnika, jeśli nie jesteś pewien. Nie ma wstydu mieć wsparcie w najtrudniejszym dniu. Dobry przewodnik może sprawić różnicę między bezpieczną a niebezpieczną przeprawą.
Czy było warto?
Zdecydowanie. Bez kwestii. Przejście przez przełęcz Thorong La było najbardziej wymagającym i satysfakcjonującym doświadczeniem w całym moim czasie spędzonym na torze Annapurna. Fizyczne cierpienie było realne, ale poczucie osiągnięcia, surowe piękno wysokich Himalajów i emocjonalna intensywność przekraczania własnych ograniczeń — to są rzeczy, które zostają z tobą na zawsze.
Stojąc na wysokości 5416 metrów z powiewającymi wokół mnie flagami modlitewnymi i całym pasmem Annapurny rozpościerającym się we wszystkich kierunkach, zrozumiałem, dlaczego ludzie tygodniami wędrują przez odległe góry Nepalu, aby dotrzeć do tego punktu. Tu nie chodzi o zdobycie czegokolwiek. Chodzi o odkrycie, do czego jesteś zdolny, gdy szlak staje się stromy, powietrze staje się rozrzedzone, a jedyną drogą do przodu jest jeszcze jeden krok.
Jeśli planujesz pokonanie Annapurny, nie obawiaj się Dnia 10 — szanuj to. Przygotuj się na to. A kiedy w końcu zobaczysz te flagi modlitewne na górze, pozwól sobie poczuć każdą emocję. Zasłużyłeś na to.